wtorek, 18 grudnia 2012

Czas twarzy śmierci (medycyna sądowa, entomologia, trupieszenie) cz. 2

(czytaj część pierwszą)
W aktualnym stanie wiedzy, możemy najogólniej powiedzieć, iż ciało ludzkie po śmierci może „zasiedlić” około sześć do siedmiu tzw. fal kolonizacyjnych owadów, które naturalną koleją rzeczy „spożywają” około 35 gram protein dziennie na jedną larwę, doprowadzając tym samym do powolnego i całkowitego rozkładu ciała nieboszczyka. Te wydawałoby się zupełnie „drobne żyjątka” powodują, że po około 5 dniach naturalnego suchego otoczenia, „rozkładający się” nieboszczyk, zyskuje zapach mniej więcej zbliżony do zapachu dojrzewającego sera. Natomiast po około 20-45 dniach od momentu śmierci, ciało ludzkie (zwierzęce również w podobnych okolicznościach), stopniowo zaczyna ulegać mumifikacji . Cały późniejszy okres rozkładu zwłok, to wciąż postępujący proces tzw. zmydlenia tkanek tłuszczowo-woskowych w jedną łączną półpłynną masę. Generalnie, owe „trupie owady” zasiedlające zwłoki od chwili ich pochowania lub porzucenia dla środowiska, można podzielić na cztery elementarne grupy: nekrofagi (poszukujące w nieboszczyku źródła pożywienia); drapieżcy i pasożyty gatunków nekrofagicznych; wybrane chrząszcze, mrówki, osy oraz wszystkie gatunki przypadkowe, które znalazły się akurat w tym miejscu i czasie w pobliżu zwłok.

Dzięki stale postępującemu rozwojowi techniki, a wraz z nią m.in. i biologii molekularnej, możliwe stało się niezbędne wspomaganie gatunku ludzkiego na drodze jego współczesnych naukowych poszukiwań ku wciąż coraz lepszemu, a więc i doskonalszemu życiu. Z początkiem wieku XIX, mimo braku wyraźnych granic państwowości polskiej, mogła już zaistnieć w murach krakowskiej uczelni – Katedra Medycyny Sądowej. Szczególnie ważne było wtedy także pojawienie się na obszarze Wielkopolski takich postaci, jak m.in. prof. Stefan Horoszkiewicz (1874-1945) – lekarz patolog, inicjator i twórca Katedry Medycyny Sądowej na uczelni poznańskiej. Na tejże również uczelni, jeden z jej ówczesnych rektorów – prof. Edward Niezabitowski (1875-1946), tworzył pionierskie fundamenty entomologii sądowej ziem polskich. Ten ostatni, jako prekursor zupełnie nowej jeszcze dziedziny wiedzy, prowadził przez spory okres minionych lat całkiem regularne doświadczenia i badania sądowe pod kątem właśnie tej zaledwie obecnej, a jakże niezbędnej w sądownictwie dziedziny wiedzy, jaką tworzy płaszczyzna entomologii. Udowodnił nawet, iż fauna zwłok ludzkich, w porównaniu ze zwłokami zwierząt kręgowych, pozostaje właściwie bez znacznych istotnych dla sprawy różnic. Swoistą „cegiełkę” do tego znaczącego fundamentu nauki polskiej na tej osobliwej mimo wszystko i wciąż nowej płaszczyźnie, włożyły również takie osoby, jak m.in.: prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego Leon Wachholz (1867-1942) – lekarz sądowy i kryminolog, wiceprezes Międzynarodowej Akademii Medycyny Sądowej, jeden z inicjatorów i współtwórców nowoczesnej medycyny sądowej na ziemiach polskich, późniejszy więzień faszystowskiego obozu koncentracyjnego w Sachsenhausen. Dzięki jego wnikliwej pracy badawczej, znalazła się owa płaszczyzna na czołowym miejscu w Europie przełomu wieków XIX i XX. Jeszcze inną postacią, także bezsprzecznie zasłużoną na polu badań medycyny sądowej, był bez wątpienia również pracownik naukowy i jeden z rektorów krakowskiej uczelni – prof. Ludwik Karol Teichmann (1823-1895), lekarz anatom, inicjator i współtwórca Instytutu Anatomicznego, który już w roku 1853 opracował m.in. metodę wykrywania śladów krwi, tak niezbędną na płaszczyźnie faktycznej identyfikacji właśnie zainteresowań specjalistycznych dla medycyny sądowej. 

Zapewne początek wieku XX, a ściślej jego lata 20. owocowały dość nagłą falą ekspresji w postaci licznych publikacji tematycznych z tej dziedziny wiedzy, co trwało około 10 lat, stopniowo ulegając zupełnemu wyciszeniu. Z wielkich postaci zagranicznych zajmującej się tą płaszczyzną, warto pamiętać o dokonaniach chociażby wiedeńskiego profesora Karla Meixnera.

Niepowetowaną szkodą niestety pozostaje, że ówczesne zawirowania społeczno-polityczne nie kontynuowały prowadzonych prac i zdobytego z takim trudem doświadczenia niemalże przez cały wiek XX. Wiadomo, okres obu wojen światowych, olbrzymiego bólu i strat ludzkich i materialnych, następnie okres odradzenia się i budowy już zależnej państwowości polskiej oraz praktyczne budowanie od podstaw zrębów nowoczesnej nauki polskiej, temu nie za bardzo chciało i mogło nawet fizycznie sprzyjać. Wiadomo skądinąd, że okres po zakończeniu II wojny światowej, spowodował wprowadzenie do stałych kanonów technik operacyjnych w śledztwie, także badania entomologiczne przy okazji wyjaśniania każdej śmierci. Stało się to około lat 50 tych XX wieku za przyczyną Huberta Caspersa – pracownika naukowego Muzeum Zoologicznego w Hamburgu. W latach późniejszych zajmowali się tą płaszczyzną m.in. belgijski lekarz – Marcel Loclacq oraz światowej sławy ekolog, profesor biologii Fin z pochodzenia – Pekka Nuorteva.

W samej końcówce wieku XX, a właściwie początkach wieku XXI, „odżył” również dzięki niestrudzonym badaczom i polski wkład w tę jakże potrzebną współczesnemu człowiekowi dziedzinę życia. Przywrócił tamtym międzywojennym doświadczeniom, nowy blask światła i utorował drogę do dalszej ich kontynuacji. Na mapie kraju, mogło zaistnieć nie dwa jakby przypadkowe, ale teraz pięć docelowych ośrodków płaszczyzny akademicko-badawczej, gdzie prowadzi się nad tą problematyką już coraz bardziej uszczegółowione i wnikliwe badania dogłębne. Do ośrodków tych należą na pewno: gdański, poznańsko-toruński, warszawski, łódzki i oczywiście krakowski.

Wzmożona dociekliwość aktualnych czasów pospiesznego „życia na gorąco”, jak i potrzeba coraz większej precyzyjnej dokładności działania i postępowania ku coraz to nowym wymogom „radzenia sobie” we współczesnym życiu, a więc i odszukiwania sprawców narastającej fali przemocy i terroru, a w tym fali zbrodni i bandytyzmu, wymogły na tej właśnie nauce maksymalnego momentu pędu. Jedną z namacalnych konsekwencji postępu rosnącego potencjału wiedzy, było opracowanie na przestrzeni lat 2005-2008 Katalogu owadów przydatnych do ustalania czasu śmierci w lasach polskich, którego autorstwem pozostaje zespól poznańsko-toruński. Drugi faktyczny kierunek badań, skierował się ku wykorzystywaniu metod najnowszej biologii molekularnej, jak i genetyki, w celach możliwie pełnej identyfikacji żyjących obecnie owadów o znaczeniu istotnym dla problematyki wymiaru sprawiedliwości. Bez wątpienia, kolejnym kamieniem milowym na szerokim szlaku prowadzonych dociekań badawczych, było opracowanie w roku 2009 wybitnie specjalistycznego podręcznika – Wprowadzenie do entomologii sądowej – autorstwa ówczesnej dr Elżbiety Kaczorowskiej (pracownik naukowo-dydaktyczny Katedry Zoologii Bezkręgowej Uniwersytetu Gdańskiego), oraz profesor Agnieszki Draber-Mońko (pracownik naukowo-dydaktyczny Instytutu Zoologii i Muzeum Polskiej Akademii Nauk).

Wciąż jeszcze zapatrzeni na promieniujące cywilizacje zachodnie, nie doceniamy w pełni osiągnięć swojego rodzimego podwórka, czyniąc z zupełnie innych miejsc obszary priorytetowego zagospodarowania tzw. pierwszej potrzeby. Tym samym, przyzwalamy na wcale pokaźne między innymi drenowanie finansów państwa na płaszczyźnie dotyczącej orzecznictwa w tej problematyce. O ile tego typu biegłych na szeroko pojętym obecnie Zachodzie jest dość dużo, chociażby w takich krajach jak Kanada, USA, Niemcy, Francja, to na ziemiach polskich występuje jak dotąd znikoma ilość biegłych do orzecznictwa tego typu spraw. Nie mówiąc już chociażby o dość powszechnych w państwach zachodnich specjalistycznych ośrodkach w postaci chociażby tzw. farm śmierci (ang. boody farms), o których u nas jedynie tylko słyszymy, a dzięki którym polskie badania i doświadczenia na tej płaszczyźnie, mogłyby znacznie posunąć się do przodu i przywrócić polskim uczonym zasłużone miejsce wśród innych specjalistów europejskich na arenie międzynarodowego zaistnienia.

Można w tym miejscu prześmiewczo stwierdzić, jak uczynił to chociażby S.J.Lec: „To, że umarł, nie jest jeszcze dowodem, że żył...”. Ludzkie istnienie jest nierozerwalnie powiązane ze środowiskiem, w którym nie tylko przebiega, ale też, gdzie osiąga swój ostateczny ziemski kres. Aktualny, coraz bardziej i szybciej żyjący, a właściwie „pędzący” świat, stawia sobie za priorytet: nie tylko być, ale również i mieć. Niejednokrotnie wiąże się to z bardzo niebezpieczną drogą postępowania na krawędzi ludzkiego istnienia. Widzimy wokół nie tylko wzbierającą przemoc w świecie polityki, coraz bardziej drapieżnej gospodarki, ekonomii i manipulujących mediów. Następuje także na wszystkich płaszczyznach ludzkiego życia fala patologicznego wręcz uzależnienia od seksu, narkotyków, alkoholu i nie tylko ... Granica wykrywalności przestępstw staje się akceptowaną granicą życia i strachu przestępców, a więc granicą zanikającej wartości życia, w tym coraz bardziej upadającym już z każdym kolejnym rokiem niżej wartości w świecie. Bezsprzecznie więc warto postawić na to, co ma istotny sens i może pomóc zachować nam chociaż minimalny w twarzy śmierci swojski obraz prawdziwego, ludzkiego człowieczeństwa...



dr Włodzimierz Nikitenko 

Literatura pomocnicza: 

  • BASS B., JEFFERSON J., Trupia farma (Jak dzięki zmarłym naukowcy rozwiązują kryminalne zagadki), Kraków 2012. 
  • BAUMAN Z., ŚMierć i nieśmiertelność – o wielkości i strategii życia, Warszawa 1998. 
  •  BAUMAN Z., Życie na przemiał, Kraków 2005. 
  • CHOWANIEC C., opracowania na stronie Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach. 
  • CZAJKA M., KAMLER M., SIENKIEWICZ W., Leksykon historii Polski, Warszawa 1995. 
  • DĄBROWSKI K., Trud istnienia, Warszawa 1986. 
  • ELIADE M., Sacrum, mit, historia, Warszawa 1974. 
  • KIELANOWSKI T., Rozmyślania o przemijaniu, Warszawa 1976. 
  • PEARSON L.(red.), Śmierć i umieranie – postępowanie z człowiekiem umierającym, Warszawa 1975. 
  • SZYMCZAK M.(red.), Słownik języka polskiego, t. 1-3, Warszawa 1978-1981.
  • www.kryminalistyka.wortale.net 

zainteresowanych „spojrzeniem” na śmierć w jej najprzeróżniejszych aspektach odsyłam do artykułu na portalu „salon 24” oraz swojej strony: www.smierc.info.pl

Czas twarzy śmierci (medycyna sądowa, entomologia, trupieszenie) cz. 1

Każde życie jest inne, 
to samo dotyczy śmierci, 
Zachowajmy naszą niepowtarzalność 
również w chwili zgonu... 
 George Ritzer 

 Jak bardzo potrafi nas wciąż zadziwiać otaczający świat i środowisko, nie raz wydawało się to niemalże pograniczem niemożliwości lub wręcz nawet ... fantastyki. Tym bardziej, iż niektóre procesy w naturze istniały „od zawsze”, ale człowiek zaczął je dostrzegać dopiero zupełnie od niedawna, bądź poświęca im znacznie większą uwagę w czasach dopiero nam współczesnych...

Podobnie dzieje się z naturalnym wartościowaniem ludzkiego życia. Jego urok, smak i niezwyczajność, tak naprawdę poznajemy i zaczynamy doceniać dopiero u faktycznego kresu, kiedy praktycznie musimy się z nim „za moment” ostatecznie, na dobre i raz na zawsze rozstać. Niezaprzeczalną i na pewno totalną tragedią całego człowieczeństwa w obliczu ciągle już nigdy niczym niewypełnionej pustki i wiecznej rozpaczy, oraz destruktywnej wyrwy emocjonalnej dotychczasowego rozpędzonego istnienia, jest na pewno zjawisko bezwzględnej śmierci. Zjawisko od milionów lat ciągle pozostające poza chociażby najmniejszym, rzeczywistym zasięgiem naszej jaźni, dotyku, zrozumienia, przeżywania, czy też na wskroś chłodnego, logicznego pojmowania i jakiegokolwiek wytłumaczenia. Wiemy, że jest, że towarzyszy nam „od zawsze”, bo przecież już od pierwszych chwil ludzkiego poczęcia, pozostając do bólu prawdziwa, nieunikniona i jak dotąd – nieodwracalna. Wiemy również, że potrafi przybierać najprzeróżniejsze postacie i formy umiejscowione w czasie, przestrzeni, okolicznościach. Niewypowiedzianą regułą jest również, iż zawsze „przychodzi” w najmniej właściwym i spodziewanym dla nas samych praktycznie momencie, powodując bezgraniczny lęk, rozpacz i obezwładniającą niemoc.

Generalnie, pozwala zazwyczaj życiu samemu się wygasić na skali jego zamierzenia losu. Coraz częściej jednak, u progu XX, jak i XXI wieku, dopuszcza również możliwość najprzeróżniejszych okoliczności, by ktoś lub coś, to życie tak po prostu przerwał, odebrał, zgasił, nie pozwalając dokończyć wyznaczonego wydawałoby się i zaplanowanego być może gdzieś wcześniej akurat dla tego istnienia biegu. Skrajnym przykładem chociażby wojny regionalne, totalne, konflikty zbrojne i cywilizacyjne, kataklizmy i klęski wywoływane coraz częściej celowym zamierzeniem człowieka. Te niezwyczajne, bo jednak nienormalne w systemie naszego wartościowania przypadki nagłego przerwania linii życia i wszelkich związanych z nimi czynności, wywołują: mniejszą lub większą, natychmiastową lub przypadkową, niezbędną lub zbyteczną potrzebę ustalania, a więc gromadzenia wówczas najdrobniejszych szczegółów dotyczących przypadku danej konkretnej śmierci. Budują płaszczyznę bezmiernej nieskończoności pytań: dlaczego?, jak?, kiedy?, gdzie? Stają się nawet niekończącym ciągiem wyścigu z czasem. Wyścigu, który chociaż w nieznacznym stopniu ma na celu zrekompensowanie przynajmniej częściowo żalu, gniewu, oburzenia, jak również i swoistej zemsty po niczym nieusprawiedliwionej, dotkliwej i nagłej stracie, a tak naprawdę – faktycznej bezsilności szybkiego pogodzenia się z tym właśnie najbardziej nieprzyjemnym dla nas w odbiorze faktem... 

W tym niezwykle trudnym, skomplikowanym i ciągłym dochodzeniu jakiejś ludzkiej prawdy, człowiek zaangażował znaczną ilość wiedzy, techniki, a nawet filozofii. W swojej konsekwencji, aby możliwie najszybciej ustalić sprawstwo i przyczyny ludzkiego zgonu, stara się zabezpieczyć, zidentyfikować i rozczytać jak największą ilości tzw. śladów na rzecz korzyści rozwiązania wciąż skrywanej i nieprzeniknionej tajemnicy śmierci. Wiadomo, że nigdy nie istniała i na pewno nie ma szansy zaistnieć tzw. zbrodnia doskonała. Tak jak i odwieczną zasadą pozostaje, iż zabójca (morderca), zawsze (wcześniej lub później; celowo lub przypadkiem) wraca na miejsce mordu. Śmierć nagła jest bezsprzecznie niezgodna z kanonami natury. Może dlatego właśnie zawsze faktycznym, choć nie jedynym sprzymierzeńcem szukających śledczych staje się natenczas praktycznie wszystko – przyroda, czas, przypadek, pogoda, okoliczności, ludzie, a nawet ... wybrane owady.

Pierwsze zapisane w historycznych artefaktach wzmianki dotyczące osobliwego życia owadów, spotykamy już w okolicach roku 3000-2600 p.n.e. Prezentują one opisy pszczół i szarańczy z obszaru starożytnego Egiptu, jak również opisy jedwabników z okolic Azji Centralnej, a ściślej, z obszaru starożytnych Chin. 

Niezaprzeczalnym, choć zapewne nie jedynym prekursorem pionierskiego zbliżenia do tego arcyciekawego „owadziego” świata, bo innego niż nasz – ludzki, w czasach nam bliższych, bo bardziej dla nas zrozumiałych, był grecki filozof i mędrzec Arystoteles (384-322 r. p.n.e.). Najogólniej rzecz biorąc, dokonał on podziału znanych ówcześnie owadów na osiem zasadniczych grup. Wyróżnił przy tym jako szczególne – chrząszcze i muchówki. Kolejnym badaczem tej płaszczyzny był Rzymianin – Callus Plinius Secundus (23-79 r.n.e.). Stworzona jego rękoma „Historia naturalna”, zawierała już 61 opisanych przedstawicieli szerokiej panoramy świata owadów. Na przełomie XV i XVI wieku, w epoce odkryć geograficznych i renesansu, a więc powrotu do wielkiego ludzkiego zaciekawienia starym (a nawet starożytnym), jak i nowym otaczającym światem, powstało między innymi dzieło: „Ortus sanitatis”, gdzie zamieszczono pierwsze rysunki różnorodnych osobników ze świata owadów. Jednakże pierwsze dzieło, poświęcone tylko i wyłącznie tym stworzeniom: „De animalibus insectis”, dał ludziom w roku 1602 dopiero Ulisses Aldrovandi (1522-1605) włoski lekarz, pasjonat i humanista.

Prawie cały wiek później, w roku 1688, inny włoski lekarz, przyrodnik i pisarz Francesco Redi (1626-1697) uświadomił dopiero ówczesnemu gatunkowi ludzkiemu w swoim wiekopomnym dziele „Doświadczenia z całego pokolenia owadów”, że owady rodzą się z jaj, a nie jak sądzono powszechnie dotychczas, powstają z gnijących szczątków i pozostałości. Prawdziwość tego twierdzenia potwierdził w całej rozciągłości około roku 1734 ówczesny wielki przyrodnik szwedzki – Karol Linneusz (1707-1778). Otóż porządkując świat przyrody swoim opracowaniem fundamentalnej systematyki świata roślin i zwierząt (sklasyfikował natenczas około 7700 gatunków roślin oraz około 4200 gatunków zwierząt). W niej właśnie wyszczególnił między innymi owady, umieszczając je w 7 rzędach głównych, „porządkując” je w prawie na 2000 gatunków. 

Około połowy wieku XIX, a ściślej w roku 1831, lekarz francuski Mateo Orfilla (1787-1853) znany na płaszczyźnie medycyny jako „ojciec toksykologii” i jeden z zasadniczych filarów budowanej skrzętnie dziedziny tzw. medycyny sądowej, jako pierwszy w czasach nowożytnych, czynny uczestnik wielu prowadzonych czynności ekshumacyjnych, zwrócił uwagę ludzkości na rolę larw owadów, umiejscawiających się w ciele nieboszczyków w grobach. Właśnie te ostatnie, w tych na wskroś rzeczywistych i makabrycznych okolicznościach, w ciele ludzkiego trupa (choć nie tylko), zyskują, przynajmniej na pewien czas, nowego żywiciela i miejsce do procesu wylęgu, jak i rozwoju zupełnie nowego własnego pokolenia. Człowiek obserwując ich stadia rozwojowe, potrafi już obecnie z precyzyjną dokładnością określić zarówno okoliczności, jak i przyczyny śmierci. Tym bardziej, iż musimy mieć świadomość, iż w około 6 godzin od momentu nastąpienia śmierci, bez względu na okoliczności i miejsce, na ludzkim organizmie można już spotkać jaja much.

O martwym ciele ludzkim i przebywającym w nim owadach, pisano już w okresie późnego średniowiecza – około wieku XIII. Potwierdzają to liczne artefakty okolic obszarowych zarówno budowanych państwowości Afryki, Bliskiego Wschodu, Azji Centralnej, kontynentu amerykańskiego, jak i oczywiście Europy. Obecnie przy tej okazji, musimy dopuścić równolegle tezę, iż poziom stanu ówczesnej wiedzy związanej z tym faktem, wciąż nie do końca pozostaje jasny dla współczesnych, w istocie ich pełnego zrozumienia. Niejednokrotnie nawet potrafi zadziwić, a wręcz szokować. Nie wiemy wciąż na pewno i do końca, czy w ogóle, bądź na ile w tamtym czasie, człowiek potrafił ustalić na przykład czas oraz okoliczności śmierci, w rozumieniu porównania ze stanem naszej wiedzy obecnej na ten temat. Wiadomo wszakże, że modelowały się wówczas fundamenty do jednej z kolejnych w kalejdoskopie nauk – entomologia (gr. entonom – insekt; logos – nauka). Wiadomo również „od zawsze”, że prawdziwa nauka to nade wszystko zbiór możliwie trwałych, rzeczywistych i zupełnie rzadko podważalnych argumentów, chociażby takich, jakiego użył w roku 1767 w oparciu o swoje wnikliwe obserwacje Linneusz, wypowiadając jakby od niechcenia stwierdzenie, że „... trzy muchy zjedzą konia tak szybko, jakby zrobił to lew ...”.

Faktycznie swój pierwszy formalny jednak raport ustalający zarówno czas, jak i zbliżone okoliczności śmierci z wykorzystaniem ustaleń właśnie obecności czasowo „zamieszkujących” trupa owadów, otrzymała nauka dopiero z końcem wieku XIX, a ściślej w roku 1881, kiedy niemiecki lekarz Reinhard, uczestnicząc przy okolicznych ekshumacjach nieboszczyków na terenie Saksonii, stworzył studium obrazujące pierwszą opisaną owadów zagnieżdżonych w martwym ciele. Tenże sam lekarz opisał również pierwsze typy „trupich owadów”, odkryte w ciałach grobów nie starszych niż 15 lat od momentu pochowania zwłok. Jego ustalenia, potwierdził wkrótce znany wiedeński entomolog – Brauer. W około trzy lata później, w roku 1854 leciwy, bo około 60 –letni lekarz francuski Jean Pierre Mengin, stworzył istne kompendium dotyczące tejże niecodziennej problematyki, a mianowicie niepowtarzalne dzieło: „Fauna zwłok”, uzupełnione później kolejnym opracowaniem o znamiennym tytule: „Fauna grobowców”. W roku 1855 inny francuski lekarz Julez Bergeret sporządził pierwszy dotyczący tej problematyki raport z prawdziwego zdarzenia.  Prace te bezsprzecznie umocniły budowane od średniowiecza podstawy filarów gruntowanej wówczas dziedziny nauki, precyzowanej dzisiaj jako – entomologia sądowa, a zajmującej swoje zasłużone miejsce w dziale kryminologii.

Obecny, coraz bardziej zaawansowany świat badań, odkryć, jak i nauki szczegółowej, stwierdza z całą pewnością, iż w znacznym stopniu dzięki właśnie entomologii, można określić tzw. cechy śmierci, z zawężeniem ich do zaledwie kilku godzin od chwili jej nastąpienia. Co ważniejsze, określeniu wcale nie przeszkadza fakt, czy śmierć nastąpiła w sposób naturalny, czy też nagły i niespodziewany. Więcej, potrafi także dopomóc określić, w jakich zbliżonych warunkach mogła ona przypuszczalnie mieć miejsce. Czy było to w powietrzu, na lądzie, czy w wodzie, określić porę dnia bądź nocy ...

Czytaj cd.

 dr Włodzimierz Nikitenko

wtorek, 27 listopada 2012

Mszyce i inne pluskwiaki - konferencja naukowa

Mamy zaszczyt zaprosić Państwa na kolejną Ogólnopolską Konferencję Hemipterologiczną z cyklu „Mszyce i inne pluskwiaki”, która odbędzie się w dniach 19-21 czerwca 2013 roku w Ponadregionalnym Rolniczym Centrum Kongresowym (PRCK) w Pawłowicach, należącym do Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu.

Organizatorem konferencji jest Zakład Entomologii Rolniczej Katedry Ochrony Roślin Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Podobnie, jak podczas wszystkich poprzednich konferencji z tego cyklu, intencją organizatorów jest spotkanie pracowników naukowych, doktorantów i studentów z różnych ośrodków, specjalistów z zakresu ochrony środowiska, ochrony roślin i nauk rolniczych, biologii, biotechnologii i innych specjalności, prowadzących badania nad owadami z rzędu Hemiptera, a także nad ich wrogami naturalnymi.

Problematyka konferencji będzie dotyczyła zagadnień z zakresu systematyki, taksonomii, filogenezy, biologii i ekologii pluskwiaków ze szczególnym uwzględnieniem mszyc. Dotyczyć ona będzie również aspektów związanych z ochroną upraw rolniczych i leśnych przed szkodliwymi gatunkami pluskwiaków, a zwłaszcza z proekologicznymi metodami ograniczania ich liczebności, w tym wykorzystania wrogów naturalnych – drapieżców, parazytoidów i innych organizmów.

Uczestnictwo młodych pracowników naukowych, doktorantów, studentów, a także osób zajmujących się praktycznymi zagadnieniami ochrony roślin przed pluskwiakami, nada temu spotkaniu również charakter szkoleniowy. Należy podkreślić, że organizowane wcześniej sympozja zaowocowały nawiązaniem współpracy między wieloma ośrodkami krajowymi.

Prosimy o zgłaszanie uczestnictwa i wystąpień w formie wykładów (do 20 min.), doniesień ustnych (do 10 min.) lub posterów do dnia 28 lutego 2013 roku. Zgłoszenia można dokonywać wypełniając kartę uczestnictwa, korzystając z adresu email: hemiptera2013@wp.pl lub pocztą tradycyjną. Streszczenia referatów i posterów [plik w programie Word, do 1 strony maszynopisu (12 punktów, odstęp 1.5, margines 2.5)] prosimy wysyłać do 30 kwietnia 2013 roku na adres e-mail: hemiptera2013@wp.pl

Obrady konferencyjne odbędą się w pięknym, odrestaurowanym, XIX-wiecznym, zabytkowym Pałacu w Pawłowicach, położonym na obrzeżach Wrocławia. W jego pobliżu znajduje się, kompleks budynków folwarcznych, park przypałacowy, arboretum, staw, czyli doskonałe miejsce na relaksujący odpoczynek z dala od zgiełku miasta. W pałacu znajduje się również restauracja, w której podawane będą posiłki. W kompleksie budynków pałacowo-folwarcznych znajduje się również baza noclegowa dla uczestników konferencji. Więcej informacji można znaleźć na stronach: http://www.up.wroc.pl/pawlowice http://www.restauracja-dabrowa.pl/ Dokładniejsze informacje dotyczące kwestii organizacyjnych podane zostaną w Komunikacie 2, po nadesłaniu zgłoszeń przez uczestników Konferencji.

Ponadregionalne Centrum Kongresowe w Pawłowicach ul. Pawłowicka 87/89, 101 51-250 Wrocław 19 − 21 czerwca 2013 e-mail: hemiptera2013@wp.pl

Komitet organizacyjny: dr hab. Jacek Twardowski prof. dr hab. Michał Hurej dr inż. Jacek Jackowski Sekretariat – Bożena Nizio (tel. 713201749 lub 501546254)

(fot. S.Czachorowski)

czwartek, 15 listopada 2012

Rozmieszczenie mikrosiedliskowe chruścików (Trichoptera) w wybranych rzekach Roztocza




6 grudnia 2012 r. godz. 15.30 (Collegium Biologiae, sala 005) - Olsztyński Oddział Polskiego Towarzystwa Entomologicznego oraz Wydział Biologii i Biotechnologii UWM  w Olsztynie zapraszają na spotkanie naukowe, w trakcie którego dr Edyta Buczyńska(Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie) przedstawi referat pt.  Rozmieszczenie mikrosiedliskowe chruścików (Trichoptera) w wybranych rzekach Roztocza. 

 W referecie  przedstawiony zostanie problem rozmieszczenia larw chruścików w profilu poprzecznym w 5 dużych i średnich rzekach Roztocza. Ogółem przeanalizowano następujące typy podłoży: piaszczysto-detrytusowe, kamieniste oraz 9 gatunków roślin (helofity i hydrofity). Dla każdego z tych typów podano krótką charakterystykę zgrupowań Trichoptera, porównano je między sobą oraz omówiono potencjalne przyczyny dystrybucji gatunków w rzekach roztoczańskich.

Dr Edyta Buczyńska – doktor nauk biologicznych (absolwentka Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UMCS), zoolog, obecnie pracuje na Wydziale Biologii i Hodowli Zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, członek Pracowni Bioindykacji w Katedrze Zoologii, Ekologii Zwierząt i Łowiectwa; członek Polskiego Towarzystwa Entomologicznego oraz Sekcji Trichopterologicznej, działającej w obrębie PTE; członek Freshwater Biological Association, sekretarz redakcyjny czasopisma naukowego „Odonatrix”. Specjalność: entomologia, hydrobiologia oraz bioindykacja, tematyka badawcza: Trichoptera obszarów chronionych, faunistyka i ekologia chruścików, wpływ czynników siedliskowych na rozmieszczenie larw Trichoptera w wodach płynących, Trichoptera w wodach antropogenicznych

wtorek, 13 listopada 2012

Znaczenie zbiorników antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce


6 grudnia 2012 r. godz. 15.00 (Collegium Biologiae, sala 005) - Olsztyński Oddział Polskiego Towarzystwa Entomologicznego oraz Wydział Biologii i Biotechnologii UWM  w Olsztynie zapraszają na spotkanie naukowe, w trakcie którego dr Paweł Buczyński (UMCS Lublin) przedstawi referat pt.   "Znaczenie zbiorników antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce".

Degradacja i zanik środowisk naturalnych poważnie zagrażają wielu gatunkom i zgrupowaniom ważek oraz skutkują spadkiem ich bogactwa gatunkowego. Jednocześnie jako skutek uboczny działań gospodarczych powstają licznie wody sztuczne, które mogą być szansą na zachowanie ginących elementów przyrody. W referacie omówione - na konkretnych przykładach – będzie znaczenie wód antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce na trzech poziomach: gatunkowym, zgrupowań gatunków oraz lokalnego bogactwa gatunkowego.

Plastyczność gatunków i zgrupowań ważek są różne: od dobrej adaptacji do warunków stworzonych przez człowieka do ich unikania. Część gatunków występuje obecnie głównie lub niemal wyłącznie w wodach antropogenicznych. Znane są też siedliska wtórne, które zasiedlają zespoły ważek o bogactwie gatunkowym równie dużym, jak bogate strukturalnie siedliska naturalne. W niektórych regionach to one są „gorącymi punktami” różnorodności biologicznej, często utrzymując też zagrożone gatunki czy zgrupowania. Niekiedy też pewne gatunki w ogóle by nie występowały na danym obszarze, gdyby nie wody antropogeniczne. 

Wnioski wynikające z tych danych są natury ogólniejszej niż tylko dotyczącej ważek – bo wykazywano wielokrotnie, że np. ich bogactwo gatunkowe wskazuje wprost na walory przyrodnicze danego obszaru, a pośrednio także na bogactwo gatunkowe innych grup taksonomicznych. Dlatego warto postulować zmiany polityki ochrony przyrody (przepisów dotyczących inwestycji), zmierzające do odpowiedniego kształtowania zbiorników w fazie ich tworzenia oraz obowiązkowej waloryzacji i nieniszczenia w ramach rekultywacji terenu po zakończeniu inwestycji. Dla wybranych gatunków należy też tworzyć siedliska wtórne celowo, bez uzasadnień gospodarczych.


Dr Paweł Buczyński - adiunkt w Zakładzie Zoologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii UMCS w Lublinie. Zoolog i hydrobiolog zajmujący się głównie faunistyką, zoogeografią i ekologią owadów wodnych, ze szczególnym uwzględnieniem ważek (Odonata) i chrząszczy (Coleoptera). Inne zainteresowania naukowe: zagrożenia i ochrona fauny wodnej, zoobentos specyficznych siedlisk litoralowych, kształtowanie się fauny wód antropogenicznych. Autor 326 publikacji naukowych i popularnonaukowych na tematy związane z biologią (w tym 163 prac oryginalnych).

piątek, 26 października 2012

Dobroczynek szklarniowy – ładną ma nazwę, ale co z tego wynika?

Dobroczynek szklarniowy to drapieżny roztocz (należy do pajęczaków), w warunkach polowych występuje w Chile, Algierii, Włoszech, Francji. Gatunek od 1966 r. introdukowano do szklarni w Polsce. Stosowany do zwalczania przędziorków (tez roztocz), występujących na ogórkach, różach, gerberach, pomidorach, chryzantemach i papryce. W warunkach polowych u nas nie występuje.

Dobroczynek szklarniowy (Phytoseiulus persimilis) należy do rzędu Gamasida, rodziny dobroczynkowatyvh (Phytoseiidae). Należy go introdukować i chronić w taki sposób, aby stanowił biologiczny sposób zwalczania patogenów. Przy stosowaniu biologicznych czynników ochrony roślin ważne jest przestrzeganie odpowiednich etapów: 1. Introdukcja- wprowadzanie na dany teren gatunku, który w normalnych warunkach nie istnieje. 2. Kolonizacja- umieszczanie osobników drapieżnych na określonym terenie, w celu stworzenia mu najdogodniejszych warunków do rozmnażania, wzrostu i rozwoju. 3. Protekcja.- Ochrona wrogów naturalnych przed niekorzystnymi warunkami antropogenicznymi czy atmosferycznymi.

Charakterystyka ogólna
Roztocz mający długość 0,3-0,4 mm, o wypukłym, gruszkowatym, czerwonawym niekiedy bursztynowym, błyszczącym ciele. Na tarczy posiada 14 par pierzastych szczecin, o różnej długości. Jaja są owalne, barwy jasnoróżowej, o długości 0,2 mm. Posiada szybkie zdolności poruszania się, aktywnie poszukuje pokarmu. Dobroczynek szklarniowy jest używany w szklarniach do zwalczania przędziorka chmielowca i przędziorka szklarniowca. Dobroczynek szklarniowy bardzo dobrze czuje się na tych liściach, które mają włoski i zagłębienia-służące mu jednocześnie jako kryjówki.

Biologia
W rozwoju wyróżnia się stadia: jaja, sześcionogiej larwy, czteronogiej protonimfy i czteronogiej deutonimfy oraz formy dorosłej. Wkrótce po wylęgu samica składa jaja do 100 sztuk w ciągu 12-50 dni życia. Samce stanowią 25% populacji. Optymalna temperatura do rozwoju osobników wynosi 25-30 ˚ C.
Nimfy i dorosłe roztocza zjadają formy ruchliwe przędziorków oraz ich jaja. Drapieżca poszukuje ofiar kierując się obecnością pajęczynek na spodniej stronie liści. W przypadku braku przędziorków dochodzi do kanibalizmu.

Metoda hodowli
Na skalę handlową rozmnażany w insektariach i tamże kolonizowany. W procesie hodowli dobroczynka szklarniowego ważną rolę odgrywa podłoże- nasiona fasoli lub soi. Oraz czynnik stanowiący pokarm – osobniki przędziorków szklarniowców. Hodowlę rozpoczyna się od wysiania nasion fasoli lub soi. Po 2 tygodniach na wyrośniętą fasolę/soję nakładane są przędziorki. W tym samym czasie ponownie należy przygotować kolejne skrzynki z nasionami fasoli bądź soi. Skrzynki z wyrośniętym roślinami przenosi się do pomieszczenia, w którym nakładany będzie drapieżnik - dobroczynek szklarniowy.

Przygotowywanie skrzynek z roślinami fasoli/ soi w dwutygodniowych odstępach czasu pozwoli na utrzymanie ciągłości hodowli i stałemu dostępowi do pokarmu. Statystycznie z 1 m² roślin fasoli lub soi uzyskuje się 30000 osobników, co jest ekwiwalentem do zwalczenia przędziorków szklarniowców na powierzchni 200 m² uprawy ogórka. W odstępach dwutygodniowych następnie zbieramy dobroczynka szklarniowego i przenosimy go do szklarni z uprawianą rośliną. Największy pojaw przędziorka w szklarniach zauważalny jest w kwietniu i maju. W konsekwencji tak należy ułożyć plan prac, żeby największa ilość Dobroczynka szklarniowego była dostępna w tym terminie.

Introdukcja do szklarni 
Drapieżca wprowadzany jest do szklarni w czasie, gdy zauważono pierwsze objawy żerowania przędziorka szklarniowca. Im mniejsza liczba przędziorków występuje na liściach możliwe jest zniszczenie jej przy pomocy niewielu osobników Dobroczynka szklarniowego. Lustrację liści należy przeprowadzać co 2 tygodnie, w celu obserwacji liczebności przędziorków i żerowania dobroczynków. Pierwsze objawy żerowania przędziorków mają wygląd białych plamek na wierzchniej stronie liścia. Dalsze objawy żerowania przędziorków to: żółknięcie i zasychanie liści. W końcowej fazie zasychanie całej rośliny. Na dolnej stronie liści przytwierdzona jest biała pajęczynka- miejsce bytowania przędziorków. Na jedną roślinę należy nakładać 50-60 sztuk drapieżcy. Jeżeli stadium porażenia roślin jest zbyt zaawansowane należy usunąć pożółkłe i wysuszone liście, po czym na rośliny nałożyć Dobroczynka szklarniowego w ilości 50-60 sztuk drapieżcy na 1 roślinę. Drapieżca wnoszony do szklarni może być w dwojaki sposób; na liściach fasoli/ soi lub w probówkach.

Rozwój jednego pokolenia trwa tydzień. Samica drapieżcy może zniszczyć 30 jaj przędziorka lub 20 form ruchomych. Dobroczynek szklarniowy nie wchodzi w stan diapauzy. Można go przechowywać w temperaturze 3-5˚ C przez 5-7 dni. W szklarni należy przestrzegać optymalnych warunków wilgotnościowych. Wilgotność względna powyżej 70 % przyczynia się do masowego żerowania przędziorków, na dobroczynki zaś działa negatywnie. Stosowanie dobroczynka szklarniowego pozwala na usunięcie szkodnika, przyczynia się do niezatruwania środowiska i działa korzystnie na plon.

Literatura 

  • Boczek J., 1992. Niechemiczne metody zwalczania szkodników roślin. Wyd. SGGW. 134-158.
  •  Boczek J., 1995. Nauka o szkodnikach roślin uprawnych. Wyd. SGGW. 66-79, 153.
  •  Kropczyńska-Linkiewicz D., 1995. Biologiczne metody walki ze szkodnikami roślin. Wyd. SGGW. 7. 
 Natalia Machałek

czwartek, 29 marca 2012

Biegaczowate (Coleoptera, Carabidae) różnych środowisk Polski Północno-Wschodniej

Zarząd Olsztyńskiego Oddziału PTEnt. zaprasza członków oraz sympatyków na Zebranie Polskiego Towarzystwa Entomologicznego w najbliższy poniedziałek 2 kwietnia 2012 roku o godz. 13.30, które odbędzie się w sali seminaryjnej (11E) Zespołu Entomologii Katedry Fitopatologii i Entomologii, ul. Prawocheńskiego 17.

W programie:
1. wystąpienie dr Agnieszki Kosewskiej nt.
„Biegaczowate (Coleoptera, Carabidae) różnych środowisk Polski Północno-Wschodniej”;
2. recenzja filmu przyrodniczego kol. Zbigniewa Salwina;
3. wolne wnioski.

Zarząd OOPTEnt.
p.o. sekretarza
Agnieszka Laszczak-Dawid

czwartek, 22 marca 2012

Praca dla entomologów

The Smithsonian’s National Museum of Natural History seeks two systematic entomologists to conduct integrative, collections-based research programs focused on terrestrial arthropods or aquatic insects. Each successful candidate is expected to develop an internationally recognized research program utilizing modern methods, which may include bioinformatics, in pursuing systematic research on Diptera, Heteroptera, Coleoptera, or another terrestrial arthropod or aquatic insect group, with relevance to phylogenetics, genetics, evolution, morphology, behavior, biogeography, biodiversity, ecology, or related fields. Frequent publication of highly regarded papers in competitive, peer-reviewed journals, curation of collections in specialty area, service to the scientific community in leadership capacities, acquisition of external funding, engagement in outreach activities, and mentorship of students are expected.

There are two positions: (i) Federal Civil Service (U.S. citizenship required) and (ii) Trust (private sector, U.S. citizenship not required, proof of eligibility to work in the U.S. required). Both will be filled at the GS-12 level ($74,872-$79,864 per year). Applicants who are U.S. citizens are encouraged to apply for both the Federal and Trust Funded positions (two applications required). For application procedures go to www.sihr.si.edu and refer to Announcements 12A-RB-297507-DEU-NMNH (Federal) or 12A-RB-297508-TRF-NMNH (Trust), or contact Robinette Burrell, 202-633-6318, burrellro@si.edu. Applications must be received online by April 11, 2012 and must reference the announcement number. Applicants will be notified by email when their applications are received.

We encourage all qualified candidates to apply for both positions.

The Smithsonian Institution is an Equal Opportunity Employer.